"Mężczyzna musi pamiętać, że zaufanie kobiety nie rodzi się w wyniku spełniania jej próśb, lecz przez potęgowanie miłości, świadomości i sukcesu, pomimo jej próśb."
Fragment z książki Droga Pełniejszego Mężczyzny Davida Deidy
 

David Deida – szkolenie na temat jogi seksu – Seksualność jako sztuka.

(tłumaczenie nagrania wideo)
Ci z was, którzy nadal starają się zaakceptować to na ile są męscy, kobiecy – to jest terapia. Osobiście, tak po ludzku, jestem tym zupełnie nie zainteresowany. Jest to dla nas wszystkich bardzo użyteczne, ale to po prostu nie jest moim celem, choć jest celem wielu z moich przyjaciół, nie mam nic przeciwko temu. Osobiście największą motywację mam do pomagania ludziom okazywać sztukę poprzez ich życie. A jednym z obszarów, który jest szczególnie mocno zagmatwany, szczególnie dla tak zwanych praktykujących duchowość, jest rejon seksualności.

Postawmy więc zagadnienie tak: jak zamienimy naszą seksualność w sztukę, którą możemy zaoferować w naszym życiu. Rozumiecie różnicę? Jak wziąć to, czymkolwiek jestem seksualnie, kim jestem jako istota seksualna w każdym wymiarze, i zaoferować to w formie sztuki, w moim intymnym związku, ale być może także w życiu codziennym. Jeśli nie jest to twoją motywacją, to cokolwiek tutaj powiem nie zadziała dla ciebie, lub nie będzie do ciebie pasowało, lub stosowało się do ciebie.

Ilu ludzi tutaj rozpoznało podczas seksu, że ty i twój partner/partnerka jesteście światłem, podnieście rękę, jeśli mieliście takie niewerbalne doświadczenie „wow, jestem światłem”. A jak wielu ludzi podczas seksu poczuło, niekoniecznie natychmiastowe i spontaniczne rozpoznanie tego co jest, ale także umiejętne rozprowadzanie tego światła przez ciało. Ponieważ jest tak, że możesz rozpoznać to, że jesteś światłem i nadal możesz być mniej więcej jak Ramana Maharshi, który, na ile wiem, nie uprawiał seksu, nie miał w ogóle lub miał tylko minimalne kontakty cielesne. Więc możesz rozpoznać światło i jednocześnie nie mieć żadnych umiejętności jogicznych a nawet terapeutycznych. Możesz rozpoznać światło i być całkowicie dysfunkcjonalnym, a taki był właśnie Ramana Maharshi. Gdyby był w USA znalazłby się w domu opieki, oczywiście nie znałem go osobiście, ale na ile wiem, to on po prostu siedział pod świątynią, a ludzie go karmili. To jest dość dysfunkcjonalne. To tak jakby ktoś z was mieszkał pod mostem. Nie chcę dyskredytować Ramany, mam do niego wielki szacunek. Chcę żeby było jasne, że hinduska kultura pozwalała na dysfunkcjonalność, dbała o niego, więc ludzie którzy żyli jako światło i byli całkowicie dysfunkcjonalni, mogli nadal egzystować w tej kulturze.

Obszar terapii definiowany jest przez kulturę, poprzez to co jest w niej dysfunkcjonalne. [Maharshi] Nie wymagał terapii w Indiach, tutaj by jej potrzebował, gdyby chciał się dostosować; ale nie chciałby. Więc możesz w pełni rozpoznać to, że jesteś światłem i być całkowicie niedostosowanym. Wyraźmy to w terminach seksualnych, możesz być impotentem, oziębłym i oświeconym. Możesz rozpoznać to, że jesteś bogiem i nie mieć żadnych zdolności do odbycia stosunku. Możesz rozpoznać to, że jesteś bogiem i mieć całkowicie dysfunkcjonalne życie seksualne na poziomie terapeutycznym, „mamo, mamo, mamo!” Rozpoznanie tego, że jesteś światłem może nie mieć żadnego związku z seksem. To bardzo ważne by zrozumieć, że twoja funkcjonalność i dysfunkcjonalność, twój przepływ (flow) i twój blask są ze sobą niepowiązane. Możesz być osobą, która błyszczy, ludzie do ciebie przychodzą i składają ci pokłony, ponieważ jesteś światłem, i możesz być jednocześnie dysfunkcjonalny, popieprzony, wymagać terapii i nie mieć żadnych umiejętności jogicznych.

Możesz być niesamowicie biegły w jodze, spoglądasz przez pokój i ludzie dostają orgazmu, kierujesz energią, i jednocześnie możesz wymagać terapii, ponieważ nie potrafisz funkcjonować i dodatkowo nie wiesz, że jesteś światłem. I możesz w pełni sprawnie funkcjonować, możesz być zintegrowany z kulturą, szczęśliwy, zdrowy, możesz umieć się komunikować, nie projektować na innych zbyt wiele i możesz też nie mieć żadnych zdolności jogicznych i nie wiedzieć, że jesteś światłem. Te dziedziny są całkowicie oddzielne, możesz rozwijać się w jednej a w innej nie. Dotyczy to każdego poziomu, grubego, subtelnego, przyczynowego. Bardzo ważne jest by zrozumieć te różnice, ponieważ szczególnie w tego typu miejscach są one mylone. Jest tendencja by mieszać działania terapeutyczne ze sztuką, z działalnością artystyczną. Czy jest to użyteczne? Z pewnością. Jako istota ludzka wykonaj konieczną dla ciebie terapię, rób sztukę, którą musisz zrobić, będziesz się dzięki temu rozwijał, ale … pomyśl o największych artystach jakich znasz … jak popieprzeni byli ci ludzie? Na ogół bardzo popieprzeni.

Czy stąd pochodziła ich stuka? Tak. Czy chciałbyś, żeby poddali się terapii? Dla ich własnego dobra, zapewne. Jeśli zależałoby ci na tym, by rozwijali się w całości. Ale jeśli chodzi o to, co oferowali światu, jak wiele z tego pochodziło z przyjęcia w siebie bólu własnego i innych ludzi, z niekompletności istnienia i niezdolności do dojścia do rozwiązania i z absolutnego konfliktu i opozycji, otwierając się tak, że wychodzi z tego sztuka, poprzez ton głosu, malarstwo, poprzez to jak się kochasz, tak że twoje cierpienie i twoja rozkosz wyrażane są poprzez sztukę. Stąd pochodzi większość sztuki i robienie w tej chwili terapii by to zrujnowało. Możesz więc robić terapię jednego dnia, drugiego sztukę. Ale nie przechodzisz od dogłębnego zbadania wpływu twoich dawnych relacji na twoją obecną rzeczywistość do wykonywania sztuki! To szaleństwo. To jest pewnego rodzaju faszyzm, kiedy wszyscy chodzą równym krokiem, ale zdaje się wybiegam tu przed siebie… A zatem terapia, joga i praktyka duchowa w zastosowaniu do seksu…